Opowieść Notos, Letniego Wiatru (wcielenia Kyrah)
Treść
Ostatnie stulecie Przysięgi Pokoju było czasem pełnym zmian i związanych z nimi emocji, od strachu po oczekiwanie. Równowaga sił się zmieniała, tytani stawali się coraz odważniejsi, a przyszłość była niepewna. Muszę przyznać, że mimo to ten niestabilny okres był całkiem odpowiedni dla kogoś takiego jak ja. W ciągu ostatnich kilku dekad odnalazłam pokrewne dusze: trzech Fey, którzy do tej pory wiedli osłonięte życie, ale którzy również mieli głębokie ideały i nadzieje. Tęsknili za autentycznym życiem, nie tylko dla siebie, ale także dla Thylei, która zachowując pokój, mogła stać się bardziej urozmaiconym, kolorowym światem. Chcieli dzielić się swoimi marzeniami.
Jeden po drugim, spotykałam ich i inspirowałam się nimi. Pojawienie się takich ludzi, w takiej liczbie, w moim życiu tak blisko siebie musiało być przeznaczeniem. Zebrałam ich wszystkich razem i to wspólne marzenie nabrało kształtu w naszych umysłach: Cztery Wiatry, grupa złożyła przysięgę braterstwa. Każdy z nas, miał porzucić swoje dotychczasowe życie i stać się zbłąkanym bardem, szerzącym ideały poprzez pieśń i poezję, aż do nieuchronnego końca Przysięgi Pokoju. Każdy z nas miał obrać kardynalny kierunek i podążać za wiatrami Thylei, bez względu na to, dokąd prowadziły. Tam mieliśmy się dzielić ideami, a ludzie mieli słuchać.
Boreas, Północny Wiatr Zimy, miał szerzyć mądrość i zrozumienie, zwłaszcza wśród wiecznie walczących plemion centaurów na Wielkich Stepach; Zephyrus, Zachodni Wiatr Wiosny, miał prznieść umiarkowanie barbarzyńcom z Zachodu; Euria, Wschodni Wiatr Jesieni, miała gonić wschodzące słońce na Półwysep Arezyjski i przynieść nowe oblicze odwagi, oddzielone od męstwa pokazywanego przez ich tradycje wojenne. Każdy szerzył pokój na swój własny sposób.
Ja sama przyjęłam imię Notos, Południowy Wiatr Lata, jedno z moich wielu moich wcieleń, ale mimo to stało się ulubione. Byłam jedyną, która nie miała jasnego miejsca, do którego mogłabym się udać, biorąc pod uwagę różnorodność możliwości w Zatoce Cerulańskiej. Tam dokąd prowadził wiatr, tam udawałam się, opowiadając o pokoju, o Pięciu Bogach, a także zachęcałam do cieplejszych i łagodniejszych relacji z innymi.
Przed wyruszeniem w drogę przysięgliśmy sobie, że spotkamy się ponownie za kilka lat. Niestety, nie było nam to pisane. Do niedawna myślałam, że Euria nie przeżyła wyprawy. A pozostałe Wiatry, w tym ja zmieniły się pod wpływem podróży. Kiedy w końcu los połączył naszą trójkę, ledwo mogliśmy się rozpoznać. Wystarczyło kilka słów, aby wszyscy zdali sobie sprawę, że nasze marzenia odeszły, a więc my też odeszliśmy. Nie było nawet pożegnania. Cztery Wiatry przestały istnieć.