Opowieść Boreasa, Zimowego Wiatru
Treść
Winnice Mytros słyną z tego, że są najbujniejsze na całym kontynencie. Produkcja wina może być znacznie bardziej skomplikowanym procesem, ale nawet dumna Aresia nie zaprzeczy, że trudno znaleźć piękniejsze winogrona gdziekolwiek indziej. Wielu ludzi w całej krainie wierzy, że ten teren musiał zostać pobłogosławiony przez samą Thyleę.
Rzeczywistość często nie jest tak wspaniała jak legenda, ale potrafi być równie czarująca. Ziemia, z której wyrastają winorośle, nie jest bardziej faworyzowana przez Matkę Tytanów niż reszta jej kwitnącego ciała, ale opiekuje się nią wyjątkowa magia. Klan satyrów żył tutaj jeszcze przed założeniem osady Mytros, a kiedy Telamok Arkelander przybył i zbudował ją wraz ze swoim smokiem i wyznawcami, przysięgli sobie proste partnerstwo: od tego dnia satyrowie będą chętnie oferować miastu połowę każdego zbioru; w zamian zachowają swoją ziemię i będą mieli prawo do części wina produkowanego w Mytros. Stroną tej przysięgi jest ten, kto jest producentem wina w mieście: od wieków jest to Kult Lutherii.
Kiedy nadszedł mój czas, tradycja była już głęboko zakorzeniona, a ci, którzy urodzili się z naszym klanie, zawsze pozostaną w Mytros, handlując winogronami i winem, zachowując ziemię swoich przodków. Ale ja w młodości miałem inne plany. Lubiłem słońce, winogrona i wino, ale młodość sprawiała, że łatwo się nudziłem; tymczasem błyszczące miasto obok wydawało się o wiele bardziej obiecujące, zabawne i żywe. Wino, które produkowali z winogron mojej rodziny, było lepsze niż jakiekolwiek inne, ale inne napoje znalezione w mieście były również cenne i nadal pyszne. To samo dotyczyło ludzi, których spotykałem na Wielkich Igrzyskach i Festiwalu Wina, jedzenia, które przynosili podróżnicy i historii, które opowiadali. Aby cieszyć się tym wszystkim, często opuszczałem pracę, ukrywałem się przed rodzicami lub po prostu uciekałem, czasem wracając po kilku dniach. Moja matka robiła wszystko, od rozmów po kłótnie i odciąganie mnie z Mytros za ucho, ale nic nie było w stanie sprawić, abym został.
Pewnego dnia mojej nastoletniości wpadłem na Kyrah, Boginię Muzyki. Ja się właśnie wymykałem, a ona odwiedzała naszą winnicę, zbierając winogrona dla siebie. Nie wydała mnie rodzicom, ani nie zatrzymała w żaden inny sposób: zamiast tego pobiegła ze mną, jak dziecko przyłapane na kradzieży z drzewa sąsiada. Nasza przyjaźń szybko rozkwitła dzięki wspólnemu upodobaniu do przyjemności i cudów, a ja zawsze wolałem podróżować z psotnym wędrownym bardem, zamiast wracać do domu i zajmować się roślinami. W końcu uciekłem z domu, aby spotkać ludzi, którzy stali się Czterema Wiatrami, nie planowałem tym razem powrotu.
Postanowiłem udać się na północ. Plemiona centaurów, jak słyszałem, zrezygnowały z przyjemności pokoju i dużych społeczności na rzecz małych, pełnych agresji plemion. Miałem nadzieję, że powoli pomogę im dojść do porozumienia, bardziej pokojowej egzystencji, która pomoże rozkwitnąć pięknym rzeczom, które znałem: pokojowi w celu stworzenia większych społeczności i głębszych więzi; większej współpracy w celu uprawy ziemi na żywność i wino; udomowienia i przyjaźni ze zwierzętami zamiast zwykłego polowania. Kilka lat podróży i życia wśród ich ludu przyniosłoby im zrozumienie, a ja wróciłbym jako doświadczony przyjaciel Muzy.
Tak się jednak nie stało. Centaury odpowiedziały przemocą i pogardą, nie zważając na moje słowa, traktując mnie jak cel, a nie wysłannika. Nawet przywołanie imienia Bogini Podstępu nie poruszyło centaurów. Moje kopyta nie były tak szybkie jak ich, a ja nie mogłem równać się z ich siłą. Jedyną ochronę stanowiła moja magia. Wiedziałem, że może ich skrzywdzić, ale nie chciałem. Nie po to tu przybyłem.
W końcu jednak wszystko zostało mi odebrana a ja utraciłem nadzieję. Zamiast żyć z nimi jak równy z równym i dzielić się swoją mądrością, przez kolejne lata byłem niewolnikiem. Kiedy w końcu uciekłem, użyłem magii, by zabić lub okaleczyć plemię centaurów i zrobiłem do samo z każdym, kto stanął mi na drodze do domu. Do dziś niektóre stare centaury opowiadają przerażające historie o wściekłym Północnym Wietrze. Żal osiadł głęboko w moim sercu i zatęskniłem za powrotem do domu, gdzie moja rodzina zawsze robiła tak słodkie winogrona.
I wróciłem. W tym momencie jednak nie było już moich rodziców, zostały tylko listy. Ojciec wyjechał mnie szukać i nigdy nie wrócił; matka żyła i pracowała sama, ale zabrał ją wiek i choroba. Nie było mnie tam, gdzie byłem naprawdę potrzebny, a wszystko to przez Kyrah. Nigdy więcej nie odejdę. Zaopiekowałem się winnicami, tak jak powinien był to zrobić dawno temu, i założyłem własną rodzinę. Kiedy związane Przysięgą Wiatry spotkały się ponownie, zobaczyłem, że wszyscy są inni, tak samo jak ja, brakowało im czegoś, co kiedyś mieli. Wymieniliśmy ostre słowa i oskarżenia, by wkrótce się rozejść.
Niedawno spotkałem Zephyrusa, który nadal wierzył, że może odzyskać dawną Kyrah. Wspólnie wykradliśmy instrumenty Boginii Muzyki, które kochała bardziej niż nas. Dla mnie była to forma rekompensaty,