Kontekst: Arevon używa Eye of the Galactic Dragon w kajucie na Ultrosie. Świat wiruje, zapach ozonu i soli morskiej wypełnia jego nozdrza, zastępując stęchłe powietrze statku. Jego świadomość zostaje wessana w wir czasu.
Nie jesteś już sobą. Twoje ciało jest cięższe, szersze. Masz na sobie lśniącą, płytową zbroję, a w dłoni ściskasz rękojeść miecza, który wydaje się przedłużeniem twojego ramienia. Twoje serce bije rytmem, który znasz z opowieści, ale nigdy go nie czułeś – to serce Telamoka Arkelandera.
Scena 1: W cieniu Fortecy
Otwierasz oczy i pierwsze, co widzisz, to ogień na niebie. Potężna Latająca Forteca Smoczych Lordów – duma waszego zakonu – płonie, spadając powoli w stronę wzburzonego morza, trafiona piorunami o grubości drzew. To był wasz as w rękawie, a teraz jest tylko spadającą gwiazdą.
Stoisz na dziobie okrętu wojennego, który przebija się przez nienaturalnie wysokie fale. Wokół ciebie dziesiątki innych statków są miażdżone przez wodne wiry lub rozbijane przez gigantyczne głazy ciskane przez Gyganów.
Obok ciebie stoi Adonis Neurdagon, jego zbroja lśni, choć twarz wykrzywia strach, którego próbuje nie okazywać. Nieco dalej stoi Damon, twój brat w magii, a nie orężu. Jego oczy płoną fioletowym blaskiem, gdy próbuje kontrować zaklęcia nadchodzące z wieży, ale nawet on wygląda na wyczerpanego.
Czujesz, jak twoje gardło – gardło Telamoka – napina się do krzyku. To nie jest przemowa o nadziei. To krzyk desperacji. “Bracia! Siostry! To może być nasz ostatni dzień pod ciepłym słońcem! Forteca upada, ale my wciąż stoimy! Dla Xandera! Dla tych, których straciliśmy! Jeśli mamy zginąć, niech nasze duchy nawiedzają ten przeklęty kamień przez wieczność!”
Twoi ludzie krzyczą w odpowiedzi, ale w ich głosach słyszysz to samo, co czujesz w swoim sercu: to samobójstwo.
Scena 2: Rzeźnia w Dokach
Okręt z trzaskiem wbija się w drewniane doki Praxys. Nie ma tu finezji, nie ma taktyki. Jest tylko chaos. Wybiegasz na pomost. Przed tobą ściana tarcz. Falanga Minotaurów. To nie jest zwykła walka. To rzeźnia.
Widzisz, jak Adonis walczy z gracją tancerza, jego włócznia przebija pancerze, ale wrogów jest nieskończenie wielu. Gyganie ciskają włóczniami wielkości masztów, przebijając twoich żołnierzy po trzech naraz.
Ty, Telamok, nie walczysz finezyjnie. Jesteś młotem. Rozbijasz tarcze, miażdżysz kości. Ale każdy krok w stronę wielkich, adamantiowych wrót wieży kosztuje życie dziesięciu twoich ludzi. Czujesz ból w boku – włócznia minotaura znalazła lukę w pancerzu – ale adrenalina nie pozwala ci upaść.
Damon krzyczy: “Brama jest zapieczętowana magią samej Thylei! Nie otworzę jej zaklęciem!” Wiesz, co musisz zrobić. Rzucasz się na wrota. Razem z Adonisem i garstką ocalałych napieracie na adamantiową płytę. Nie magia, a czysta, brutalna siła i desperacja wyważają wrota.
Scena 3: Ostatni Bastion
Wpadacie do środka. Cisza. Zgiełk bitwy na zewnątrz nagle cichnie, ucięty przez grube mury Praxys. Jesteście w wielkim holu. Ty, Adonis, Damon i może tuzin żołnierzy. Tylko tylu przetrwało “frontalny atak”.
A tam, na końcu sali, czekają oni. Nie są zaskoczeni. Nie są przerażeni. Czekali na was.
Pośrodku stoi on. Sydon. Jest jeszcze większy, niż go zapamiętałeś z wizji. Jego skóra ma barwę burzowego nieba, a trzecie oko na czole płonie nienawiścią. W dłoni trzyma glewię, która buczy od mocy.
A u jego stóp, niczym posłuszne ogary, stoją jego dzieci. Rozpoznajesz je z legend, które dopiero mają powstać:
- Chalcia, z szyderczym uśmiechem i błyskawicami tańczącymi wokół palców.
- Hergeron, milcząca góra mięśni w pełnej płycie.
- Yala, patrząca na was z niemal smutnym szacunkiem wojownika.
Sydon robi krok do przodu. Ziemia drży. “Więc to są ci słynni Smoczy Lordowie,” jego głos brzmi jak grom. “Przyszliście umrzeć na moim progu. Widzę, że odnaleźliście drogę do środka. Imponujące. Jestem pewien, że wasze marne dzieci będą śpiewać pieśni o waszych ostatnich chwilach, zanim odbierzemy ten świat z waszych rąk.”
Sydon wykonuje leniwy gest dłonią. “Dzieci. Pokażcie im, dlaczego jesteśmy bogami.”
Scena 4: Koniec
To nie jest walka. To egzekucja. Widzisz, jak Adonis rzuca się na Hergerona, ale tytan paruje cios przedramieniem i jednym uderzeniem odrzuca Smoczego Lorda na ścianę, łamiąc jego ciało jak szmacianą lalkę. Damon próbuje tkać zaklęcie ochronne, ale Chalcia rozprasza je jednym słowem, a Yala wytrąca mu kostur. Damon upada, krwawiąc, cudem unikając śmiertelnego ciosu, czołgając się w cień.
Zostajesz ty. Telamok. Biegniesz na Sydona. Wiesz, że nie wygrasz. Chcesz tylko zadać chociaż jedną ranę. Glewia Sydona opada. Widzisz błysk. Czujesz zimno. A potem… ciemność.
Powrót do rzeczywistości: Gwałtownie łapiesz powietrze w kajucie Ultrosa. Eye of the Galactic Dragon stygnie w twojej dłoni. Obraz rzezi wciąż jest żywy pod twoimi powiekami.