Dziennik odnaleziony w Yonder, należący do Lorda Hergerona.

Treść

Dziedzictwo

Mój Ojciec (Sydon) obiecał mi władzę nad całymi Heartlands pod koniec Przysięgi. Mytros, Estoria, Arezja - wszystkie wielkie miasta będą moje. Może to nie pełna władza nad Praxys, która wydaje się przeznaczona dla Chalcii, ale to wielki dar. Pod moimi rządami cywilizacja nie zaginie, lecz rozkwitnie.

Mytros i Bohaterowie

Mytros to zaiste wspaniałe miasto, pomimo swojego pochodzenia. Chociaż jest to konieczne, będzie mi brakować możliwości mierzenia mojego umysłu - i agentów - z Królową Vallus. Jest mądra, przebiegła i chytra. To jej miasto, niezależnie od tego, co myśli jej głupi mąż Acastus, i lubię grać przeciwko niej, czy to w polityce jej dworu, czy w zakulisowych knowaniach i podstępach.

Podczas Igrzysk obserwowałem tak zwanych bohaterów Wyroczni, o których moja przyrodnia siostra rzekomo prorokowała wielkie rzeczy. Tylko jeden spośród nich, człowiek Felicjan, ma umysł zdolny do pojmowania wyższych spraw, prawdziwy filozof w sercu. Pozostali to dzicy barbarzyńcy, ledwie warci wzmianki. Yala zdaje się ich lubić, chociaż nie potrafię powiedzieć dlaczego. Nie należy lekceważyć wrogów, ale na Thyleę, nie widzę zagrożenia, jakie mieliby stanowić. Wielcy wojownicy, oczywiście - jak na śmiertelników - ale by inspirować? Przewodzić? Wskazać śmiertelnikom drogę do zwycięstwa? Mało prawdopodobne.

Chalcia

Chalcia od dawna jest ulubienicą naszego ojca. Ma na niego sposób - owinęła sobie wokół palca oboje naszych rodziców, a nawet generałów. Mimo to, tylko Yala i ja w ogóle rywalizowaliśmy w tej kwestii - a nawet wtedy nie jestem pewien, jak bardzo. Yala nie ma głowy do ważnych spraw, a ja… nie jestem czarujący w taki sposób jak ona. Gdyby tylko mój ojciec cenił inteligencję tak bardzo, jak ceni jej pochlebstwa.

Chalcia jest niebezpieczna, przebiegła i charyzmatyczna. Muszę ją szanować, udało jej się wydrapać na szczyt. Ale zaufanie jej to zupełnie inna sprawa.

Wygląda na to, że mam być jej doradcą, gdy mój ojciec obejmie pełne panowanie nad całą Thyleą. Z czasem zobaczymy. Jeśli będę władał Heartlands, z biegiem czasu prawdziwa władza może należeć do mnie. Śmiertelnicy są mądrzy i pracowici. Ona ich nie rozumie, wciąż nazywa Zakon moimi zabawkowymi żołnierzykami. Gdy Wojna się skończy, złożę jej daninę, będę doradzał zgodnie z oczekiwaniami, odwrócę jej wzrok od moich prawdziwych planów…

Yala

Yala, przynajmniej, jako jedyna z mojego rodzeństwa, zdaje się rozumieć potencjał śmiertelników tak samo jak ja. Amazonki są wielką siłą na morzach. Chciałbym tylko, żeby poszła o krok dalej - zrozumiała cuda poezji, sztuki i filozofii. Ale została stworzona, by być bronią. Może tylko tym potrafi być. Jest nieokrzesana i źle wychowana, dzika. Jest silna. I zręczna. Ale porywcza.

Yalę najlepiej wykorzystać jako taran armii naszego ojca, prowadzącą atak na czele amazonek i zadającą cios młota, by zmiażdżyć wszystko przed sobą.

Na Thyleę, za dużo o niej myślę. Jej siła… jej lśniące mięśnie, gdy się mocuje, sposób, w jaki promieniuje energią, gdy jest zła… Jest bardziej przebiegła, niż myślą inni. Chciałbym móc pokazać jej swoje plany.

Talieus

Talieus to rozpieszczony playboy, który marnuje swoje dary. Głupie dziecko. Nie dba o plany, wojnę ani nic poważnego. Może dorośnie, gdy Przysięga dobiegnie końca i rozpocznie się wojna, ale wątpię w to.