Dziennik odnaleziony w Yonder, należący do dowódcy Gaiusa.
Treść
Rozbitkowie
Chwała niech będzie Sydonowi, którego gniew oczyszcza morza! Dziś moje patrole natrafiły na szczątki obcego statku, roztrzaskanego przez potęgę naszego Pana. Z wraku udało się wyłowić kilku rozbitków, lecz większość była zbyt słaba… lub zbyt uparta… by przetrwać wstępne przesłuchanie. Tylko jeden okazał się godny uwagi – ich kapitan, półelf Tars d’Lyrandar. Ten mężczyzna posiada niezwykłą odporność i wolę życia. Jego skóra nosi osobliwe, świetliste znaki, których znaczenia jeszcze nie zgłębiłem – być może jakaś prymitywna magia jego świata, a może piętno jakiegoś zapomnianego, morskiego demona, z którym zawarł pakt? Bełkocze coś o ekspedycji, o poszukiwaniu „mitycznych krain” i podążaniu za gwiazdami. Jego opowieści o świecie zewnętrznym są chaotyczne i fragmentaryczne, ale sama jego obecność i te niezwykłe zdolności przetrwania czynią go obiektem godnym dalszych badań. Jego statek, „Tranquility”, jak go nazywał, musiał być interesującą konstrukcją, jeśli wierzyć jego mglistym opisom o „duchach wody” zamkniętych w kryształach, służących za napęd. Szkoda, że wrak nie nadaje się do zbadania. Jednak sam kapitan może okazać się cennym źródłem informacji o zagrożeniach spoza Thylei… lub przynajmniej użytecznym przykładem dla innych śmiałków. Sydon wskaże drogę.
Bohaterowie Wyroczni
Bohaterowie Wyroczni okazali się groźniejsi, niż początkowo przewidywałem, zwyciężając w Wielkich Igrzyskach i zyskując poklask tłumów. Ich triumf to gorzka pigułka do przełknięcia, bolesne przypomnienie o wyzwaniach, przed którymi stoimy, starając się utrzymać naturalny porządek Thylei, ustanowiony przez Tytanów. Ich zwycięstwo jedynie dodaje im arogancji, podsycając ich urojenia o własnej wielkości i dodatkowo komplikując moje wysiłki w utrzymaniu boskiego planu Sydona.
Są niczym dzieci, miotające się w ciemności, zwiedzione przez fałszywych, samozwańczych bogów Piątki. Do pewnego stopnia nie mogę ich winić za ich ignorancję, ale nie można im pozwolić zniszczyć wszystkiego w swoich dziecinnych napadach złości i buncie przeciwko prawdziwej władzy. Myślą, że jestem wyniosły, obojętny, być może nawet zły, podobnie jak wszystkie niesforne dzieci postrzegają swoich rodziców, którzy próbują narzucić im dyscyplinę dla ich własnego dobra. Sądzą, że jestem jakimś zepsutym szlachcicem pokroju Acastusa czy Tarana Neurdagona, pławiącym się w luksusach. Gdybym im powiedział, że ja również wywalczyłem sobie drogę z rynsztoków Mytros, że byłem świadkiem niesprawiedliwości i zepsucia tego świata, czy uwierzyliby mi? Że ja również walczę przeciwko chaosowi i niesprawiedliwościom, które plenią się pod rządami Piątki? To nie ma znaczenia. Liczy się tylko to, by ich destrukcyjne zapędy zostały powstrzymane, zanim będzie za późno.
Są jednak dorośli i podjęli dorosłe decyzje, wybierając ścieżkę konfrontacji. Doprowadzę ich – muszę – przed oblicze prawdziwej sprawiedliwości. Wskażę im błąd ich postępowania, zanim zostanie wyrządzonych zbyt wiele nieodwracalnych szkód. Nie mogę powstrzymać frustracji z powodu ich obecnych sukcesów, wiedząc, że tylko wzmacnia to ich determinację do kwestionowania ustalonego przez Tytanów porządku. Jednakże, wraz z tą frustracją, iskra determinacji zapala się we mnie mocniej. Jeśli chcą zakłócić boską równowagę Thylei, stawię czoła ich wyzwaniu z niezachwianą stanowczością i nieugiętą determinacją.
Plany
Moje plany przemycenia lojalnych żołnierzy i doświadczonych wojowników do Mytros przed nieuchronnym końcem Przysięgi Pokoju postępują zgodnie z harmonogramem. Miasto, uśpione samozadowoleniem i fałszywym poczuciem bezpieczeństwa zapewnianym przez tę archaiczną Przysięgę, zostanie zaskoczone naszą siłą i determinacją. Dzięki boskiemu przewodnictwu i błogosławieństwu Lorda Hergerona oraz strategicznemu geniuszowi naszego Pana Sydona, przejmiemy kontrolę nad miastem i zapoczątkujemy nową erę porządku i stabilności pod jego sprawiedliwymi rządami. Każdy szczegół został skrupulatnie zaplanowany, każdy ewentualny przypadek i reakcja wroga uwzględniona. Bohaterowie Wyroczni mogli pokrzyżować niektóre z naszych pomniejszych planów w przeszłości, ale tym razem, gdy stawka jest tak wysoka, zwycięstwo będzie nasze. Thylea zadrży pod potęgą wybranych Sydona, a ja będę zaszczycony, mogąc być narzędziem jego boskiej woli.
Elorrenthi
Dalsze… dociekliwe rozmowy z kapitanem d’Lyrandarem, jedynym ocalałym z jego nieszczęsnej załogi, przyniosły interesujące rezultaty. Okazuje się, że ich zgubna wyprawa miała nawigatora i przywódcę – elfa imieniem Arevon Elorrenthi. To imię obiło mi się już o uszy. Jeden z tych wichrzycieli zwanych „Bohaterami Przepowiedni”, konkretnie ten, którego mianują „Poszukującym”. Kolejny ślepiec, który igra z siłami, których nie rozumie, prowadzony przez fałszywe obietnice Wyroczni.
D’Lyrandar, pomimo swojej hardości – a może właśnie dzięki niej przetrwał to, czego nie przetrwali jego towarzysze – zdradza pewne… skomplikowane uczucia wobec tego Elorrenthiego. Opisuje go jako kogoś o niezwykłej wiedzy nawigacyjnej, niemal magicznej zdolności czytania gwiazd jak otwartej księgi. Choć kapitan jest nadal niechętny do pełnej współpracy, jego determinacja, by przeżyć, wydaje się być w jakiś sposób powiązana z tym elfem. Być może jakaś dawna lojalność, a może zwykła nadzieja na ratunek.
Jeśli ten „Poszukujący” przywiązuje jakąkolwiek wagę do swojego byłego kapitana, być może los d’Lyrandara może posłużyć jako… dotkliwe przypomnienie o konsekwencjach wtrącania się w boskie sprawy Thylei. Zastanawiam się, czy wieść o pojmaniu jedynego ocalałego z jego ekspedycji, o człowieku, który przetrwał tam, gdzie inni zginęli, nie zmusiłaby Elorrenthiego i jego kompanów do przemyślenia swoich nierozważnych działań. Być może publiczne świadectwo kapitana o zgubnych skutkach ich misji, o straconych duszach i zniszczonym statku, podkopałoby morale tych tak zwanych “bohaterów”? Albo po prostu jego dalsze, pokazowe cierpienie jako ostrzeżenie dla innych. Los, lub raczej boska wola Sydona, dostarczył nam tego pionka z odmętów morza. Należy mądrze wykorzystać ten dar.
Argyn
Argyn, moja ukochana srebrna smoczyca, wnosi światło nawet w najmroczniejsze dni mojej służby. Jej pełna wdzięku, majestatyczna obecność napełnia moje serce ciepłem, jest niczym latarnia morska lojalności i niezachwianego oddania sprawie naszego Pana. Kupiłem dla niej najczystszy szafir, godny jej piękna, jako prezent zaręczynowy, symbol mojego zaangażowania wobec niej i naszej wspólnej przyszłości pod sztandarem Sydona. Z niecierpliwością oczekuję dnia, kiedy osiągnie pełną dorosłość i będzie mogła przybrać ludzką postać, zgodnie z obietnicami magii Tytanów. Wtedy będziemy mogli się pobrać i zjednoczyć nasze losy na zawsze. Razem wzniesiemy się ponad chmury, dosłownie i w przenośni, związani miłością i wspólnym obowiązkiem wobec boskiego planu Sydona. Argyn jest moją niezłomną towarzyszką, moją powierniczką i moją najprawdziwszą miłością. Tylko ona rozumie ciężar odpowiedzialności, który na mnie spoczywa, i dlaczego musimy robić to, we musimy, dla dobra Thylei.
Przybycie Hergerona
Lord Hergeron, Przebiegły Syn Sydona, strateg Jego niezwyciężonych armii, planuje wkrótce przybyć do Yonder. Jego osoba ucieleśnia mądrość i intelekt godne jego boskiego rodu. Jako lojalny sługa Sydona i dowódca Jego Zakonu, moim żarliwym pragnieniem jest uczynić go dumnym z naszych przygotowań, udowodnić, że jestem godzien jego szacunku i zaufania. Jego strategiczna przenikliwość i niezachwiana lojalność wobec naszej boskiej sprawy inspirują mnie do jeszcze większych wysiłków, popychając mnie do udowodnienia, że jestem jego najbardziej oddanym i skutecznym Dowódcą. Dzięki jego przewodnictwu i mądrości, będziemy nawigować po wzburzonych wodach nadchodzącego konfliktu, kierując nasz kurs ku nieuchronnemu zwycięstwu i wiecznej chwale w imię Pana Sydona. Podwoję wysiłki swoje i moich ludzi. Zobaczy, jak bardzo jesteśmy gotowi na jego przybycie i na nadchodzącą wojnę.
Cztery Filary
W obliczu coraz bardziej niebezpiecznych i chaotycznych działań tych tak zwanych „bohaterów”, zacząłem wpajać wszystkim moim ludziom cztery kluczowe zasady życia – filary, które muszą nas prowadzić i wiązać w tej walce o porządek. To da im fundament zdrowego rozsądku i niezachwianej postawy, nawet gdy te zbłąkane dzieci, zwiedzione przez fałszywych bogów i podszepty Wyroczni, próbują sprowadzić na nas wszystkich szaleństwo i anarchię.
- Prawo: Prawo jest nadrzędne. Jest zaprawą, która spaja kamienie cywilizacji, i musi być bezwzględnie szanowane, gdyż bez niego zapanuje chaos.
- Lojalność: Twoje słowo jest twoim zobowiązaniem, a lojalność wobec Pana Sydona i Jego Zakonu jest najwyższą cnotą. Bez lojalności, przysięgi i prawa są bez znaczenia.
- Odwaga: Musisz być gotów zrobić to, co konieczne dla utrzymania porządku i realizacji boskiego planu, nawet w obliczu przytłaczających przeciwności i osobistego ryzyka. Jeśli ty nie będziesz działać, to kto?
- Odpowiedzialność: Musisz ponosić konsekwencje swoich działań i jesteś odpowiedzialny za sumienne wypełnianie swoich obowiązków i zobowiązań wobec Zakonu i Pana Sydona.
Modlę się do Pana Sydona, by te zasady wystarczyły, by utrzymać moich ludzi na ścieżce prawości i dyscypliny w nadchodzących, trudnych czasach.
Zakończenie
Gdy stoję na krawędzi przeznaczenia, spoglądając na spokojne, choć zdradliwe wody otaczające Yonder, jestem przepełniony głębokim poczuciem celu. Echa tego celu odbijają się w tych starożytnych murach, naznaczonych bliznami po smoczym ogniu z czasów Pierwszej Wojny – są one niemym świadectwem odwiecznej potrzeby utrzymania naturalnych praw i porządku Thylei, zagrożonych przez butę śmiertelników.
Dzień po dniu gromadzimy więcej lojalnych zwolenników, doskonaląc ich umiejętności bojowe i wpajając im nienaruszalne zasady prawa, lojalności, odwagi i odpowiedzialności. Są oni strażnikami porządku, niezłomnymi obrońcami boskiego planu Sydona, gotowi egzekwować jego wolę z niezachwianą determinacją i poświęceniem.
Argyn szybuje majestatycznie nad głową, jej pełna wdzięku smocza postać jest żywym symbolem tego, jak wszyscy prawdziwie oddani sprawie są zjednoczeni za boskim planem Pana Sydona. Razem stoimy zjednoczeni w naszym dążeniu do utrzymania świętości i porządku Thylei.
Bo jestem Gaius, niezłomny sługa Sydona, strażnik Porządku.