Legenda o górze Telamok i zbudowanym na niej Mieście Umarłych

Treść

Zarówno rasy rdzenne jak i rasy osadników znają wiele opowieści o samych Smoczych Lordach i podkoloryzowanych mitów. Nie inaczej jest w przypadku góry Telamok i zbudowanego na niej martwego miasta.

Większość ras osadników widzi je w prostym świetle: prawdziwe miasto umarłych. Wiele z jego historii, nawet w Mytros, popadło już w zapomnienie, ponieważ nikt nie odwiedził tego miejsca od wieków. Uważane jest za święte miejsce ostatecznego spoczynku największych Smoczych Lordów, którzy od dawna nie żyją, i nikt nie naruszyłby ich spokoju bez najodważniejszych powodów. Nawet gdyby ktoś chciał, nie osiągnąłby wiele, ponieważ miejsce jest chronione przez nie znającego zmęczenia strażnika, którego wielu uważa za Damona, największego maga w historii i założyciela Akademii Mytros. Nikt nie wie, w jaki sposób miałby przeżyć tam tak długo, jawnie lekceważąc Panią Śmierci i jej żniwa, ale nikt nie jest na tyle ciekawy, potężny czy chciwy, by pokonać Ścieżkę Umarłych, by się tego dowiedzieć, nawet mimo obietnicy wielkich skarbów złożonych w grobowcach.

Cisza wokół góry Telamok jest tak nienaturalnie wszechogarniająca, że niektórzy udręczeni obywatele, zwłaszcza mieszkańcy Mytros, obrali ją sobie za cel wygnania, decydując się spędzić resztę swoich dni w całkowitej koczowniczej samotności. Wielu z tych pustelników zatraciło się w nałogach, miłości czy samotności, a nawet w poczuciu winy. Niektórzy z nich twierdzą, że osiągnęli epifanie, których nikt inny nie mógł zrozumieć, ale rzadko się im wierzy. Większość kroczących Ścieżką Umarłych i tak umiera wkrótce po postawieniu pierwszych kroków.

Z drugiej strony, większość rdzennych ras (jak również osadników bliższych kultowi Lutherii) widzi w górze Telamok jedynie nienaturalną potworność. Najstarsi twierdzą, że gdzieś głęboko w górach znajduje się przejście bezpośrednio do Podświata (ang. Underworld), ostatniej płaszczyzny istnienia, zwykle chronionej przez Panią Snów i Morze Otchłani. Damon, szalony czarnoksiężnik, znalazł sposób na wykorzystanie tej bramy do własnych celów, kosztem zmarłych po drugiej stronie: posunięty do niewyobrażalnego strachu i nienawiści do Bliźniąt, używa dusz zmarłych jako pożywienia aż do dnia dzisiejszego, przekształcając się w wynaturzenie, które stoi teraz u wrót rozpadającego się mauzoleum. Miejmy nadzieję, że pozostali grabieżcy nie byli tak szaleni jak on, ale nawet oni mogą być teraz nieumarłymi ofiarami najbardziej znaczącego przypadku śmiertelnej pychy w historii Thylei.

Według nich czyn Damona był tak odrażający, że zabił on samą górę. Na pozostałej części kontynentu Thylea nie ma nic podobnego do Telamok, tak cichego, tak wyraźnie martwego: im bliżej Nekropolii, tym ciszej; nie widać żadnych zwierząt, nie rośnie trawa, a niebo jest stale zachmurzone, jakby nawet sam Władca Burz nie mógł znieść widoku tego, co zrobiono z tą częścią jego matki. Nawet w pierwszej połowie Ścieżki Umarłych jedyne co można znaleźć to oznaki brutalności: głównie wyschnięte krzaki lub trujące rośliny, gryzonie i drapieżne ptaki. Harpie i nieumarli wędrują po szczytach i jaskiniach, a niektórzy nawet twierdzą, że można tam natknąć się na zdesperowane wędrujące duchy, uciekinierzy z Podświata, którzy istnieją tylko po to, by uciec przed surowym uściskiem Damona…

Ostatecznie większość śmiertelników postrzega Telamok jako pomnik: najbardziej szanowane miejsce Zakonu Smoczych Lordów i ostatni akt buntu, jedynego z nich który przetrwał do dziś. Jednocześnie wielu innych widzi w Nekropolii czystą zarazę, największą plamę na Thylei. Gdy tylko Przysięga Pokoju zakończy się, Lutheria zapewne zrówna to miejsce z powierzchnią Thylei.