Legenda o klątwie rzuconej na Estora i jego załogę przez Lutherię

Treść

Okrucieństwa Estora Arkelandera sprawiły, że jego smoczyca go porzuciła. Ale nawet bez wierzchowca Estor kontynuował swoją morderczą kampanię przeciwko rdzennym rasom jako kapitan Ultros, magicznego statku z załogą niemal tak brutalną i żądną krwi jak sam Estor. Załoga Ultros spustoszyła wyspy Thylei, pozostawiając po sobie rzeź. Sydon rzucał wszystkim co miał przeciwko statkowi, próbując go rozbić stumetrowymi falami lub wciągnąć na dno morza. Magia Ultros była jednak tak potężna, że nawet Bóg Burz nie mógł go zatopić.

Po porażce Sydona zadaniem Lutherii było znalezienie sposobu na zakończenie terroru Estora. Zbliżyła się do barbarzyńskiego Kapitana we śnie: gdyby Estor przysiągł zakończyć masakry na jej dzieciach, zapewniłaby jemu i jego załodze życie wieczne. Estor z natury obawiał się pułapki, zwłaszcza gdy w snach zbliżała się do niego naga bogini, wiedział jednak, że na Ultros jest bezpieczny. Nawet Bogini Śmierci nie mogła go tutaj skrzywdzić. Uwiedziony przez Boginię, obudził się ze snu i poderżnął gardła swoim oficerom w ramach krwawej ofiary, aby rozpocząć rytuał nieśmiertelności.

Lutheria przybyła do niego lecąc z zimnym wiatrem, przylatując z pustki bezksiężycowej nocy, by wylądować na pokładzie Ultros. Kapitan, jak siebie teraz nazywał Estor, był oczarowany jej zimną, okrutną urodą, legł w łożu z Boginią, aby skonsumować i dokończyć rytuał. Oboje byli otoczeni przez patrzące na nich zwłoki jego zamordowanych ludzi. Gdy pierwsze promienie słońca wzeszły nad horyzont, Lutheria zniknęła. Oficerowie zamordowani przez Estora powstali. Choć wszyscy wiedzieli, że Estor ich zdradził, to rytuał Lutherii związał ich z jego wolą. Kiedy zasalutowali swojemu kapitanowi, Estor wybuchnął wielkim, donośnym śmiechem. Wiedział, że został pobłogosławiony przez Luterię i że nigdy nie umrze.

Błogosławieństwo Bogini Śmierci wkrótce ujawniło swoją naturę jako przekleństwo. Estor i jego załoga nie mogli umrzeć, ale mimo to odczuwali ból: rany ich nie zabiją, ale też się nie zagoją. Zamiast tego ropiały i gniły. Wiek nie mógł ich dotknąć, ale odczuwali spustoszenie chorób i plag. Lutheria dotrzymała słowa: lata zamieniły się w dekady, a potem w stulecia, a oni nie umarli. Przetrwali jako pokręcone i oszpecone stworzenia, uwięzione w świecie pomiędzy życiem a śmiercią, powoli popadając w szaleństwo.

Po wiekach męki Estor i jego załoga próbowali przełamać klątwę Lutherii za pomocą drugiego rytuału. Szukali wyzwolenia, ale Pani Śmierci nie dała im spocząć. Ich ciała uległy rozkładowi i odpadły, ale ich duchy były związane z Ultrosem, teraz statkiem sterowanym przez upiory, skazanym na wieczne żeglowanie po morzach Thylei.