Data: 23.06.2025

Podsumowanie
Noc, niczym aksamitny całun spowijający Wyspę Yonder, zdawała się być zarówno sprzymierzeńcem, jak i wrogiem bohaterów przepowiedni. Na pokładzie Ultrosa, który kołysał się miarowo na granicy widzialności od przeklętego lądu, trwały ostatnie, gorączkowe przygotowania do misji, od której mogły zależeć losy nie tylko ich samych, ale i całej Thylei. Głosy mieszały się z szumem fal, a w powietrzu unosił się zapach soli i nieuchronnego niebezpieczeństwa. Po burzliwej naradzie, która przeciągnęła się do późnych godzin, wykrystalizował się zarys planu, śmiałego i ryzykownego, lecz jedynego, który dawał cień szansy na powodzenie.
Arevon Elorrenthi, elf druid o oczach zdających się przenikać najgłębsze mroki, niczym doświadczony strateg, pochylał się nad mapami, jego palce wodziły po liniach wybrzeża, a umysł analizował każdy, nawet najdrobniejszy szczegół. To właśnie jego kruczy chowaniec, dokonał pierwszego, niebezpiecznego zwiadu, przynosząc wieści o skąpo rozsianych patrolach strzegących niegościnnych brzegów. Felicjan Janus Twardowski, młody czarodziej o nieprzeciętnym intelekcie, również wysłał swego wiernego towarzysza, sowę Huberta, by ten z lotu ptaka ocenił sytuację, potwierdzając spostrzeżenia druida. Wiedzieli, że muszą działać szybko i cicho, niczym cienie przesuwające się w mroku. Orestes, potężny minotaur, którego sama postura budziła respekt, z namysłem obracał w dłoniach elementy swej zbroi. W jego oczach malowała się rozterka – pancerz zapewniał ochronę, lecz jego szczęk mógł zdradzić ich obecność w najmniej odpowiednim momencie. Arevon, przygotowując się do magicznego wsparcia drużyny, skupił się na zaklęciu pozwalającym oddychać pod wodą, kluczowym dla pierwszej fazy infiltracji, podczas gdy Felicjan rewidował listę swych zaklęć, upewniając się, że nie zabraknie mu mocy zdolnych ukryć ich przed wzrokiem wroga czy umożliwić błyskawiczną ucieczkę. Ustalono, że misja ratunkowa z Ultrosa, dowodzona przez dzielnego Pholona, zostanie uruchomiona, jeśli bohaterowie nie powrócą lub nie dadzą znaku życia w ciągu tygodnia – długi, lecz konieczny margines bezpieczeństwa.

Gdy pierwsze, nieśmiałe promienie świtu miały dopiero musnąć horyzont, nadszedł czas działania. O czwartej trzydzieści, w najgłębszej jeszcze pomroce, bohaterowie, wraz z wybranymi, najbardziej zaufanymi członkami załogi Ultrosa, przeszli na mniejszą łódź. Wiosła cicho zagłębiały się w ciemną toń, a łódź, niczym zjawa, sunęła ku brzegom Wyspy Yonder. Arevon, czujny jak zawsze, rozglądał się bacznie, wypatrując najmniejszego śladu zagrożenia. Światła odległego obozu wroga migotały niczym zdradliwe ogniki, lecz na wodzie panował spokój. Podpłynęli tak blisko, jak tylko odwaga na to pozwalała, a następnie, gdy łódź została bezpiecznie ukryta, a załoganci odesłani z powrotem na Ultrosa, nadszedł moment zanurzenia. Magia Arevona otoczyła ich niczym niewidzialna bańka, pozwalając czerpać życiodajny tlen wprost z morskich głębin. Szli po dnie, niczym upiorna procesja z legend o zatopionych królestwach, a nad nimi, niczym opiekuńczy duch, płynął Arevon, swobodnie poruszający się w wodnym żywiole. Podróż trwała blisko godzinę, a każdy krok przybliżał ich do niebezpieczeństwa. W końcu, tuż przed szóstą rano, gdy na wschodzie zaczynała tlić się pierwsza, blada łuna, wynurzyli się na skalistej, niegościnnej plaży, z dala od głównej ścieżki wiodącej w głąb wyspy. Arevon, wykorzystując swe druidzkie umiejętności, starannie zatarł wszelkie ślady ich lądowania, by nie dać wrogowi najmniejszego pretekstu do wszczęcia alarmu.
Przed nimi wznosiły się strome, skaliste zbocza gór, których szczyty ginęły w porannej mgiełce. Wiatr świszczał między nagimi skałami, niosąc ze sobą chłód i posępne melodie. Droga na górę zapowiadała się na ciężką i niebezpieczną. Orestes rozpostarł swe potężne, smocze skrzydła, gotów unieść w przestworza tych, którym brakowało zręczności lub sił do wspinaczki. Felicjan, z pomocą zaklęcia latania, uniósł się lekko nad ziemię, a Arevon, przybierając postać zwinnego kruka, wzbił się w powietrze, by z góry nadzorować przeprawę i wypatrywać najlepszej drogi. Orion, dzięki potężnym mięśniom i pomocy latających towarzyszy, pokonywał kolejne metry. Wspinaczka, choć męcząca, nie stanowiła dla nich wyzwania nie do pokonania. Po pewnym czasie, gdy słońce zaczęło już śmielej wyglądać zza horyzontu, dotarli na przełęcz, znajdując tam niewielkie wgłębienie, osłonięte od wiatru i ciekawskich spojrzeń – idealne miejsce na tymczasowy obóz i punkt obserwacyjny.
Arevon, wciąż w postaci kruka, wzniósł się jeszcze wyżej, a jego przenikliwe oczy ogarnęły rozległą panoramę centralnej części wyspy. Widok był imponujący i niepokojący zarazem. U stóp wzgórza, na którym wznosiły się dwa potężne budynki – świątynia Sydona i przylegająca do niej biblioteka – rozciągało się rozległe obozowisko, gęsto usiane namiotami. Dym unosił się leniwie z licznych ognisk, a między zabudowaniami kręciły się postacie żołnierzy. Jednak to, co najbardziej przykuło uwagę druida, to ogromny, srebrzysty smok, Argyn, który spał spokojnie między świątynią a biblioteką, jej łuski mieniły się w promieniach wschodzącego słońca. Była to smoczyca Gaiusa, dowódcy sił Sydona na wyspie, bestia potężna i budząca grozę. Arevon zauważył również, że namioty stoją blisko siebie, tworząc łatwopalną plątaninę – myśl, która zrodziła w jego umyśle pewne mroczne koncepcje. Nagle, jego uwagę przykuł ruch przy bibliotece. Potężna postać, odziana w bogato zdobioną zbroję, wyszła z budynku. Był to Hergeron, jeden z tytanicznych synów Sydona i Lutherii, istota emanująca mocą i okrucieństwem. Jego obecność była złym omenem. Druid czym prędzej powrócił do towarzyszy, by zdać im szczegółowy raport.
Wieści przyniesione przez Arevona wywołały konsternację. Obecność Hergerona komplikowała plany. Po krótkiej naradzie postanowiono, że Arevon i Felicjan, mistrzowie iluzji i kamuflażu, podejmą próbę infiltracji obozu, by zebrać więcej informacji. Arevon, korzystając z mocy zaklęcia Alter Self, przybrał postać zwykłego żołnierza Sydona, podczas gdy Felicjan, używając magicznej Maski, wcielił się w postać Mariusa – człowieka, który padł ofiarą morderstwa na Wyspie Wygnańców. Pod osłoną zaklęcia niewidzialności, rzuconego przez Felicjana, dwójka bohaterów zeszła ostrożnie ze zbocza góry, wtapiając się w poranny ruch panujący w obozie.

Ich pierwszym celem było podsłuchanie rozmów i zebranie plotek. Felicjan, z wrodzoną sobie pewnością siebie, zagadywał napotkanych żołnierzy, udając nowego rekruta, ciekawego bieżących wydarzeń. Dowiedzieli się, że Hergeron przybył na wyspę kilka dni temu, prosto z Praxys, mrocznej wieży Sydona. Bywał tu ostatnio częściej, lecz jego wizyty były zwykle krótkie. Obecnie większość czasu spędzał w bibliotece, pogrążony w studiowaniu starożytnych tomów. Żołnierze szeptali również o dziwnych, metalowych golemach z klatkami zamiast głów, w których zamknięto wyjące Harpie, mające strzec świątyni, wabiąc intruzów swym przeraźliwym śpiewem. Arevon, w międzyczasie, zmienił swe przebranie na skromnego piekarza i wdał się w pogawędkę z grupą praczek. Te, chętne do plotek, opowiedziały mu o smoczycy Argyn, ulubienicy Gaiusa. Dowódca podobno spędzał godziny na czyszczeniu jej łusek i przynosił jej najlepsze kąski z kuchni. Najbardziej soczystą plotką była jednak ta o absurdalnie drogim szafirze, który Gaius miał podarować smoczycy jako prezent zaręczynowy – wieść ta wywołała u Arevona mieszaninę zdumienia i rozbawienia. Podczas swej wędrówki po obozie, bohaterowie oceniali fortyfikacje, wysokość murów i możliwe drogi podejścia do świątyni i biblioteki. Zauważyli również płytką, mętną rzekę przepływającą przez obóz, która, ku ich rozczarowaniu, okazała się być zwykłym ściekiem, a także kilku zniewolonych minotaurów, traktowanych z brutalnością, co szczególnie poruszyło Orestesa, gdy później usłyszał o tym. W pewnym momencie, gdy obok przejeżdżał wóz załadowany księgami zmierzający do biblioteki, Felicjan, wykorzystując swe zwinne palce i odrobinę magii w postaci Mage Hand, zdołał niepostrzeżenie chapnąć jeden z tomów.

Zwiad dostarczył cennych informacji, ale także nowych pytań. Arevon, ponownie wysłał kruka, by ten wzbił się w powietrze, by zlokalizować zbiorniki z wodą pitną. Znalazł trzy, co natychmiast zrodziło w umysłach bohaterów pomysł na sabotaż – zatrucie wody mogłoby wywołać chaos w obozie, osłabiając jego obronę. W tym samym czasie Felicjan, siedząc ukryty w jednej z obozowych latryn, użył potężnego zaklęcia Arcane Eye, by zajrzeć do wnętrza świątyni Sydona. Jego magiczne oko ujrzało wielki, metalicznego byka na dziedzińcu, statuę z harpiami oraz kapłanów wznoszących modły do Pana Burz, wykonujących gesty przypominające złowrogi salut. Nagle, jego uwagę przykuła scena rozgrywająca się przed świątynią. Hergeron i Gaius, stojący obok smoczycy Argyn, prowadzili ożywioną, być może gniewną dyskusję. Po chwili Hergeron wzbił się w powietrze i odleciał na północ, podczas gdy Gaius, dosiadłszy Argyn, skierował się na wschód – dokładnie w stronę, gdzie, jak sądzili, wciąż cumował Ultros. Felicjan natychmiast, za pomocą magicznego połączenia, skontaktował się z Astrą na statku, przekazując jej ostrzeżenie i sugestię zmiany pozycji.
Wieść o odlocie Hergerona i Gaiusa była niczym iskra rzucona na proch. Bohaterowie, zgromadzeni w swej górskiej kryjówce, stanęli przed trudną decyzją. Ultros był potencjalnie zagrożony, a jednocześnie nadarzała się niepowtarzalna okazja – nieobecność dwóch najpotężniejszych dowódców wroga otwierała drogę do śmielszego działania. Jednak w tym samym czasie Versir, paladyn o niezłomnej brawurze, opracowywał alternatywny plan zwabienia smoczycy Argyn w zasadzkę na morzu. Orestes, powiększony magicznie i wzmocniony zaklęciami, miałby schwytać bestię w swe potężne ramiona, podczas gdy reszta drużyny dokończyłaby dzieła. Pomysł był brawurowy, lecz wymagał czasu i precyzyjnego przygotowania. Z drugiej strony, pojawiła się sugestia, by wykorzystać chwilową nieobecność dowództwa i zaatakować bibliotekę, gdzie, jak wierzyli, znajdowały się cenne informacje, w tym plany magicznego kompasu, a być może także kapitan Tars, dawny znajomy Arevona. Chondrus, ich sojusznik i były członek rady Mytros, który znał strukturę Zakonu, mógłby odegrać kluczową rolę w tej infiltracji, udając się do biblioteki w oficjalnej sprawie, z bohaterami jako jego dyskretną eskortą. Felicjan zaoferował, że może teleportować się bezpośrednio do wnętrza biblioteki, by rozpocząć przeszukiwanie, podczas gdy reszta grupy, być może pod osłoną nocy i niewidzialności, próbowałaby dostać się do środka bardziej konwencjonalnymi, choć nie mniej ryzykownymi, metodami. Pomysł z zatruciem wody, choć kuszący, został odłożony na później – wymagał zdobycia odpowiedniej „substancji”, a bohaterowie żartobliwie debatowali nad skutecznością martwych chomików wypchanych trucizną.

Ostatecznie, po burzliwej dyskusji, przeważyła opcja infiltracji biblioteki. Czas naglił. Bohaterowie, świadomi ryzyka, ale i potencjalnych korzyści, postanowili działać. Plan zakładał, że Chondrus, jako osoba niegdyś związana z Zakonem, spróbuje wejść do biblioteki pod pretekstem badań, a Orion, Versir i Orestes, przebrani za jego obstawę lub zwykłych żołnierzy, będą mu towarzyszyć. Arevon i Felicjan, mistrzowie skradania i iluzji, mieli zapewnić wsparcie, być może próbując dostać się do środka inną drogą lub neutralizując strażników. Drużyna B, czyli pozostali towarzysze z Ultrosa, miała pozostać w ukryciu w górach, gotowa do interwencji w razie potrzeby. Napięcie rosło z każdą chwilą. Bohaterowie, pełni obaw, ale i determinacji, przygotowywali się na jedno z najtrudniejszych wyzwań w swojej dotychczasowej podróży, wiedząc, że każdy błąd może kosztować ich życie, a sukces przybliżyć do wypełnienia przepowiedni. Wyspa Yonder, dotąd jedynie mroczna plama na horyzoncie, miała wkrótce stać się areną ich zmagań.
Kluczowe wydarzenia / decyzje
- Bohaterowie przeprowadzają rekonesans Wyspy Yonder, a następnie lądują na niej po podwodnej przeprawie.
- Zakładają tymczasowy obóz w górach i obserwują obóz sił Sydona, identyfikując świątynię, bibliotekę, srebrnego smoka Argyn oraz obecność tytana Hergerona.
- Arevon i Felicjan, w przebraniach i pod osłoną niewidzialności, infiltrują obóz wroga, zbierając informacje od żołnierzy i praczek.
- Felicjan używa Arcane Eye do zbadania wnętrza świątyni Sydona, a Arevon obserwuje Hergerona oraz Gaiusa; ostrzega Astrę na Ultrosie, gdy Gaius na smoku Argyn odlatuje w kierunku statku.
- Po dyskusji nad różnymi opcjami, drużyna decyduje się na infiltrację biblioteki, wykorzystując nieobecność Hergerona i Gaiusa.
- Plan zakłada, że Chondrus wejdzie do biblioteki w towarzystwie Oriona, Versira i Orestesa w przebraniu, podczas gdy Arevon i Felicjan zapewnią wsparcie.
Postacie Niezależne (NPC)
Lokacje
- Ultros: Statek bohaterów.
- Wyspa Yonder: Miejsce akcji.
- Obóz sił Sydona: Główna baza wroga na wyspie.
Przedmioty
- Skradziona księga - Chutliwa Argoniańska Pokojówka