Data: 13.05.2024

Podsumowanie
Pośród szalejącej nawałnicy, która targała statkiem Ultros niczym zabawką, zza zasłony deszczu i mgły, wyłonił się wreszcie cel ich morskiej podróży – ponura, skalista wyspa, nad którą dominowały zrujnowane blanki prastarej wieży. Wiatr i deszcz smagały bezlitośnie oblicze bohaterów, gdy ich dzielny statek, mimo bohaterskich wysiłków Arevona, z trudem przebijał się przez rozszalałe fale. Dla Orestesa, minotaura nękanego przez fatum, widok ten był niczym powrót do koszmarnego snu, gdyż sylwetka wyspy, jej poszarpane klify i złowieszcza aura, były mu aż nazbyt dobrze znane z proroczych wizji. Choć skaliste wybrzeże wydawało się nieprzystępne, wprawne oko elfa druida dojrzało niewielką zatoczkę, dającą nadzieję na bezpieczne przybicie do brzegu.

Gdy Ultros ostrożnie zbliżył się do wyspy, Kyrah, boska muza o głosie czystym jak kryształ, podeszła do kapitana Orestesa i zgromadzonych przy nim bohaterów. Jej twarz, zwykle promieniująca łagodnym uśmiechem, teraz ukazywała napięcie. „Wygląda na to, że dotarliśmy do Wyspy Mojr,” oznajmiła, jej głos ledwo przebijał się przez huk fal i zawodzenie wiatru. „Zanim zejdziemy na ląd, dobrze byłoby omówić nasze następne kroki.” Słowa te zawisły w powietrzu, ciężkie od niewypowiedzianych obaw i oczekiwania na to, co przyniesie spotkanie z prastarymi Paniami Losu.
W kajucie kapitana, przy chybotliwym świetle magicznej lampy, która rzucała tańczące cienie na znużone twarze, zebrali się Bohaterowie Przepowiedni wraz ze swoimi najwierniejszymi towarzyszami. Orestes, barbarzyńca o sercu równie wielkim co jego topór, pierwszy zabrał głos, jego niski baryton wypełnił niewielkie pomieszczenie. „Naszym głównym celem,” zagrzmiał, uderzając lekko pięścią w stół, „jest zdjęcie przekleństwa ciążącego na smoczych jajach. Musimy przywrócić tym istotom ich dziedzictwo!” Jednogłośna zgoda potwierdziła jego słowa; los smoków leżał na sercu każdemu z nich. Wówczas Versi, wyrocznia o oczach skrywających wiedzę wieków, podzieliła się swoją wiedzą na temat tajemniczych mieszkanek wyspy. „Mojry…” zaczęła cicho, a jej głos, choć spokojny, niósł w sobie echo prastarych tajemnic. „To istoty starożytne, to sama Thylea, Matka Bogini, sprowadziła je do tego świata, by strzegły nici losu, by pilnowały porządku przeznaczenia. Z czasem jednak ich służba przybrała inny charakter. Uznały, że za swą pracę należy im się zapłata.” Westchnęła, spoglądając na zatroskane twarze przyjaciół. „Mojry dosłownie plotą nici przeznaczenia, mają nad nim ogromną władzę. Najchętniej dobijają targów, lecz pamiętajcie, że cena zawsze jest wysoka. Wydają się sprzyjać Tytanom, a ich siedziba roi się od przerażających stworzeń – bestii, które, jak wieść niesie, były niegdyś śmiertelnikami, co śmieli złamać dane im słowo.” Zamilkła na chwilę, po czym dodała: „Jest ich trzy: Morta, Decima i Nona. Trzy, które są jedną. Jedna, która jest trzema. Mogą być dla nas nieocenionym źródłem informacji, ale spotkanie z nimi niesie ze sobą ogromne ryzyko.”
Po niej głos zabrał Chondrus, „Mówi się,” zaczął powoli, „że Nona odpowiada za dodawanie nowych nici do krosna losu. Pamiętajcie, by na wyspie niczego nie jeść ani nie pić. Plotki głoszą, iż tutejsze wody są skażone przez Morze Otchłani, a ich spożycie może mieć opłakane skutki.” Jego spojrzenie stało się poważne. „Mojry słyną z targów. Ich magia pozwala im odebrać to, czego normalnie oddać byście nie mogli. Rozumieją, co cenicie najbardziej: wasze nadzieje, miłość, dumę. Tego właśnie będą pożądać. Mogą również zażądać wykonania zadania w zamian za usługę, zadania, które sprawi, że zakwestionujecie własną moralność i to, za co walczycie. Bądźcie ostrożni, bohaterowie. Zdążyłem was polubić i nie chciałbym, aby stało się wam coś złego.”
Dyskusja rozgorzała na nowo. Orestes, wierny swemu kupieckiemu instynktowi i miłości do dobrego trunku, obstawał przy pomyśle zaoferowania Mojrom wybornego piwa. Arevon wyraził obawy co do zabierania Pholona, centaura o potężnej posturze, w potencjalnie ciasne i zdradliwe jaskinie. Orestes wspomniał również o własnej klątwie i radzie wiedźmy Lotosu, która przestrzegała go przed przyjmowaniem ofert od istot takich jak Mojry. Ostatecznie ustalono skład drużyny desantowej: bohaterowie – Arevon, Felicjan, Orestes, Orion i Versir – a wraz z nimi Kyrah, Chondrus, Corinna, Astra i Versi, która mimo początkowych wahań, zgodziła się towarzyszyć śmiałkom, świadoma, że Mojry mogą postrzegać ją jako rywalkę w dziedzinie przepowiedni i losu.
Drużyna wyruszyła na ląd, zabierając ze sobą niezbędny ekwipunek. Orestes, nie bacząc na przestrogi, dźwigał na plecach niewielką, acz cenną beczułkę swojego najlepszego piwa. Skalista, niegościnna wyspa powitała ich chłodem i milczeniem, przerywanym jedynie przez zawodzenie wiatru. Wąska, ledwo widoczna ścieżka wiła się wśród ostrych skał, prowadząc w głąb lądu, w kierunku górującej nad okolicą zrujnowanej wieży – tej samej, którą Orestes widywał w swoich snach. Wspinaczka po wykutych w skale, olbrzymich stopniach, przeznaczonych dla istot znacznie większych niż ludzie, była męcząca, lecz nie złamała ich determinacji. U stóp wieży powitał ich makabryczny widok: porozrzucane kości gigantów, istot o jednym centralnym oczodole i sześciu ramionach, dawnych mieszkańców tej przeklętej budowli. Arevon, przeszukując ruiny, natrafił na rozbitą skrzynię, a w niej na skorodowane pojemniki skrywające zwoje. Felicjan, biegły w starożytnych językach, odczytał zapiski w mowie gigantów – była to kronika wojny Smoczych Lordów z Imperium Gyganów, spisana z perspektywy tych drugich, przedstawiająca Smoczych Lordów jako bezlitosnych agresorów. Była to gorzka pigułka prawdy, ukazująca drugą, mroczniejszą stronę legendy.

Gdy schodzili z powrotem ku ścieżce, ich uszu dobiegło głośne, złowieszcze krakanie. Na pobliskiej skale przysiadła olbrzymia, dziwacznie wyglądająca wrona, obserwując ich nieruchomym, inteligentnym spojrzeniem. Próby nawiązania kontaktu spełzły na niczym; ptak jedynie odpowiadał kolejnym krakaniem, nie spuszczając z nich oka. Kontynuowali podróż, a ścieżka doprowadziła ich do krawędzi wąwozu. Przed nimi rozciągało się płytkie, cuchnące jezioro, z którego wznosiły się liczne wejścia do jaskiń. Jednak to nie widok jeziora przykuł ich uwagę, lecz cztery kamienne statuy, na których zawieszono gobeliny. Gdy Versir zbliżył się do nich, tkaniny ożyły, ukazując każdemu z bohaterów inne, niepokojące wizje. Dla Versira były to obrazy jego własnej śmierci z rąk Lutherii. Arevon ujrzał swój statek ginący w sztormie na Eberronie oraz własne martwe ciało w paszczy mosiężnego smoka. Pozostali bohaterowie również stanęli twarzą w twarz ze scenami ze swojej przeszłości i przepowiedniami własnej śmierci, z których każda była bardziej przerażająca od poprzedniej.

Zanim zdążyli otrząsnąć się z szoku, z mroku jaskiń wyłoniły się potworne kreatury. Jedna, o wielu twarzach, oczach i piersiach, przypominająca koszmarnego, giboczącego stwora. Druga, niczym gigantyczna stonoga o niezliczonych odnóżach. Bitwa była nieunikniona. Walka była zaciekła i brutalna. Wielooki stwór emanował aurą szaleństwa, obezwładniając Versira. Druga bestia, nazwana później przez bohaterów Bloodskitter Horrorem, okazała się niezwykle odporna na fizyczne ciosy i zionęła żrącym kwasem, oślepiając Orestesa i raniąc Oriona. Bohaterowie walczyli z determinacją, wykorzystując swoje umiejętności magiczne i bojowe. Arevon ciskał świętym ogniem, Orion zadawał precyzyjne ciosy włócznią nasyconą mocą błyskawic, a Orestes, przemieniony w dzikiego kozła, szarżował z furią. Felicjan, mimo obezwładniających szeptów wroga, zdołał uwięzić jednego z potworów w magicznej sferze, dając drużynie chwilę wytchnienia. Kyrah wspierała ich pieśnią dodającą otuchy i precyzji. Po długiej i wyczerpującej walce, znaczonej ranami i strachem, udało im się pokonać oba monstra. Ostatni stwór padł przeszyty magicznym pociskiem Felicjana, a jego wnętrzności wypłynęły na kamienną posadzkę jaskini. Złowieszcza wrona wciąż obserwowała ich z góry, milczący świadek krwawej potyczki.

Ledwo opadł bitewny kurz, a z głównego wejścia do jaskini wyłoniła się postać. Była to kobieta, od której bił chłód i mroczna potęga – służka Mojr. „Panie nie spodziewały się was tak szybko,” oznajmiła spokojnym, lecz przeszywającym na wskroś głosem. „Ale to niewiele znaczy dla nici, które tkają. Chodźcie. Panie was przyjmą.” Orestes, nie tracąc rezonu, zapytał, czy Panie Losu gustują w piwie, na co odpowiedziało mu jedynie krakanie wrony. Versir, używając swoich boskich zmysłów, potwierdził to, co czuli wszyscy – od postaci kobiety biła aura istoty piekielnej.

Podążyli za służką Mojr w głąb jaskini. Przejście otworzyło się na niewielki przedsionek, którego ściany pokrywały niezliczone, rzeźbione glify i runy w językach dawnych i zapomnianych. Słowa takie jak „czas”, „przeznaczenie”, „przepowiednia”, „los”, „historia” powtarzały się w nieskończoność, nachodząc na siebie. Pośrodku kolejnej komnaty leżała gigantyczna, kamienna twarz, a w jej oczodołach i miejscu trzeciego oka płonęły upiorne płomienie. Z jej skalpu wyrastał dziwaczny, kamienno-grafitowy grzyb. Służka zapowiedziała ich przybycie Mojrom. Z głębi dobiegł głos: „Wspaniale! Zaproś, zaproś!” Zeszli po schodach do rozległej, wysokiej jaskini. W tle majaczyły podejrzanie żółte jezioro. Jednak centralnym punktem tej złowieszczej komnaty były trzy postacie. Morta, stara wiedźma o pusty oczodole, mieszała w ogromnym kotle, roztaczając wokół słodkawy odór rozkładu; jej obnażone, zwisające piersi kołysały się w takt ruchów. Nieopodal Nona, kobieta o młodym wyglądzie i pojedynczym, świetlistym oku na środku czoła, pracowała przy groteskowym krośnie, karmiąc je lśniącymi sznurami ścięgien i wnętrzności. Jej głowę zdobiło nakrycie przypominające ciemne, trzepoczące skrzydła. Z najgłębszych cieni wyłoniła się Decima, potężnie zbudowana kobieta o skórze twardej jak granit i również pustym oczodole, z koroną wijących się metalicznych węży na głowie i metalicznymi zębami.
Mojry powitały ich szyderczym śmiechem. Morta zadrwiła z ich wiary w możliwość powstrzymania Bliźniaków – Sydona i Lutherii. Nona podeszła do Oriona, biorąc jego dłoń i komplementując jego urodę oraz odwagę, po czym zmysłowo ją oblizała. Decima rzuciła cierpkie uwagi Arevonowi, pytając, kiedy poszukiwania zaginionej załogi stały się dla niego drugorzędne, oraz Orestesowi, wypominając mu jego bierność podczas igrzysk, gdy usłyszał głos swoic rodziców. W końcu Morta przerwała te igraszki, żądając, by wyjawili cel swojej wizyty.
Orestes, odważnie przedstawił ich żądanie: zdjęcie klątwy z jaj i młodych smoków. Rozpoczęły się trudne negocjacje. Versir zarzucił Mojrom korupcję i paktowanie z Tytanami. Felicjan i Arevon podkreślali, że smoki to nie tylko narzędzia wojny, ale inteligentne istoty, którym Mojry odebrały rozum. Panie Losu nie zaprzeczyły; przyznały, że Sydon zapłacił im za rzucenie klątwy, ale umowa nie obejmowała jej utrzymania. Były gotowe zawrzeć nowy układ. Próby odwołania się do ich poczucia obowiązku czy neutralności, jaką powinny zachować zgodnie z wolą Thylei, spotkały się z drwiną. Orestes zaoferował swoje piwo, które Moiry skosztowały. Morta zapytała, czy Orestes byłby gotów wyrzec się piwa na zawsze.

Versir zaproponował układ: jeśli udowodnią swoją siłę w starciu z potomstwem Bliźniaków, Mojry zdejmą klątwę. Oferta została odrzucona. Wówczas Mojry zażądały w zamian za zdjęcie klątwy wydania im Wyrocznię Versi, którą postrzegały jako rywalkę. Arevon oskarżył je o manipulowanie wydarzeniami Thylei. Zaproponowały Versirowi roczną służbę w zamian za zdjęcie klątwy, co ten odrzucił. Następnie Versir zaoferował artefakt pochodzący od Sydona; Mojry były zainteresowane, ale uznały to za zbyt niską cenę za zdjęcie klątwy.
Orestes, po chwili wahania, zaoferował, że wyrzeknie się piwa na zawsze. Moiry rozważyły propozycję i dodały kolejny warunek: jedno z jego żyć (wiedziały, że ma ich trzy). Orestes, mimo początkowej pokusy, ostatecznie odrzucił tę ofertę, nie chcąc zawierać paktu z tak niebezpiecznymi istotami, pamiętając o przestrogach.

Mojry, widząc fiasko negocjacji w sprawie klątwy, zaoferowały ulepszenie indywidualnych artefaktów bohaterów. Orionowi zaproponowano wzmocnienie jego włóczni w zamian za spędzenie nocy z Noną i zrobieniu jej dziecka. Orion, po krótkim namyśle i upewnieniu się, że nie wiążą się z tym żadne dalsze zobowiązania, zgodził się na układ, ku mieszanym reakcjom towarzyszy. Arevonowi zaoferowano dodanie potężnych zaklęć do jego artefaktu w zamian za jego szybkość, co druid odrzucił. Felicjanowi zaproponowano wzmocnienie jego korony w zamian za jego „szczęście”, co czarodziej również odrzucił.
Negocjacje utknęły w martwym punkcie. Mojry wydawały się rozczarowane, stwierdzając, że być może tylko dzielny Orion opuści wyspę usatysfakcjonowany. Felicjan, używając daru jasnowidzenia Versi, zapytał, czy jakikolwiek układ z Mojrami dotyczący smoków wyjdzie im na dobre. Odpowiedź brzmiała „tak”, a Versi dodała, że oferta Moir wydaje się szczera, choć cena może być wysoka. Bohaterowie pozostali jednak nieufni, a widmo poświęcenia kogoś lub czegoś cennego wisiało nad nimi ciężką chmurą. Sesja zakończyła się w atmosferze napięcia i niepewności, gdy bohaterowie musieli podjąć decyzję, czy zaryzykować niebezpieczny pakt, czy opuścić Wyspa Mojr z pustymi rękami, pozostawiając smoki na pastwę mrocznej klątwy.
Kluczowe wydarzenia / decyzje
- Dotarcie drużyny na Wyspa Mojr pośród gwałtownej burzy morskiej.
- Narada strategiczna na statku Ultros dotycząca spotkania z Mojrami i poznanie informacji na ich temat od Versi i Chondrusa.
- Eksploracja ruin wieży gyganów na wyspie, odkrycie kroniki wojny Smoczych Lordów z perspektywy Imperium Gyganów.
- Doświadczenie przez bohaterów przerażających wizji własnej śmierci ukazanych przez magiczne gobeliny.
- Zwycięska, lecz wyczerpująca walka z dwoma potwornymi bestiami strzegącymi dostępu do siedziby Mojr.
- Spotkanie ze służką Mojr, która zaprowadziła bohaterów przed oblicze swoich pań.
- Trudne negocjacje z Mojrami dotyczące zdjęcia klątwy ze smoczych jaj; Orion jako jedyny zawiera indywidualny pakt, pozostali odrzucają oferty.
Postacie Niezależne (NPC)
- Kyrah
- Chondrus
- Mojry (Morta, Decima, Nona): Trzy prastare istoty tkające nici losu, rezydujące na Wyspie Moir.
- Versi
Lokacje
- Statek Ultros
- Wyspa Mojr
- Zrujnowana wieża Gyganów
- Jaskinie Mojr
Przedmioty
- Zwoje z kroniką wojny Smoczych Lordów z perspektywy Imperium Gyganów (znalezione)